Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new age. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą new age. Pokaż wszystkie posty

21.12.12


Tak więc żarty moi kochani się skończyły. Zazwyczaj to w Wigilię albo w Sylwestra robimy rachunek sumienia i zależnie od stopnia szczerości z samym sobą, ustalamy -oko w oko- co przeskrobaliśmy, kto co przeskrobał wobec nas, jaki był nasz udział w tym przeskrobaniu i jak chcemy to zmienić, jeżeli w ogóle chcemy. Kto wyleciał z naszego życia z hukiem, a kto poszedł sobie sam. I czy jesteśmy w związku z tym szczęśliwsi czy też nie.

Ale w tym roku nie musimy czekać aż do 24 grudnia czy też do 1 stycznia. W tym roku, przy odrobinie wyobraźni możemy rozprawić się z naszym życiem już dzisiaj.

Załóżmy, że jutro nigdy nie nadejdzie. Że tomorrow never come. Że morgen kommen nie. Że wiemy to na 100% i że jakimś cudem zdecydowaliśmy, że jednak nie zabijemy z tego powodu sąsiada ani nie obrabujemy pobliskiego sklepu.

Jak wyglądałby nasz ostatni dzień?

Mogłoby się okazać, że wobec braku obowiązków zaczęlibyśmy się potwornie nudzić i samo wyczekiwanie by nas zabiło? A może okazałoby się, że gdyby nie dotychczasowy bat nad głową pod postacią konieczności pracowania i opłacania rachunków – gdyby nie ten banał – to tak naprawdę nie wiemy czego tak naprawdę chcemy i co chcielibyśmy robić gdybyśmy nie musieli nic robić?

A może by się okazało, że jednak doznalibyśmy pomieszania zmysłów i zaczęli robić to co robią ludzie w ostatnich chwilach wobec nadciagającej katastrofy? Zachowywalibyśmy się jak szaleńcy kradnąc ze sklepów lodówki, pralki, telewizory choć tylko Bóg jeden wie po co.

Może robilibyśmy to tylko po to by czas szybciej płynął bo czekanie na śmierć jest przecież najgorsze..

Jak wyglądałby Wasz czwartek na kilkanaście godzin przed końcem świata?



A teraz pomyślcie, że piątek 22.12.12 jednak nadszedł. Nie zmył Ziemi z powierzchni ziemi ani nie wyciął rodu ludzkiego do ostatniego korzenia. Dostaliśmy nową szansę, nowe życie i zaczynamy od nowa.

Czy pamiętalibyśmy o czwartkowych rozterkach i rachunkach sumienia? Czy pomyślelibyśmy: ok, od teraz będzie inaczej, lepiej i przyjaźniej dla wszystkich?

Jak wyglądałaby sobota the day after?
________

Oczywiście na Ziemię nic nie spadnie. Oczywiście Pan Bóg wie, że są różne strefy czasowe na planecie i trudno pacnąć tego samego dnia we wszystkich - tak się Ziemianie zabezpieczyli przed ewentualnym srogim spojrzeniem Stwórcy.

Oczywiście na wszelki wypadek teleskopy skierowane są w niebo i możemy popatrzeć wraz z astronomami na wszystko co przelatuje obok Ziemi i przynajmniej wyobrazić sobie co by był gdyby.. Oczywiście to nie pierwszy i nie ostatni „koniec świata” jaki może nadejść. Kiedyś i tak nadejdzie ponieważ nic nie trwa wiecznie i zawsze nadchodzi kres.

A my jesteśmy tego żywym dowodem i codziennie się o tym przekonujemy.

Więc może warto zastanowić się jutro „co by było gdyby..”. Może nas olśni, może dotrze do naszej świadomości, że życie jest największym darem i cudem. I warto je przeżyć dobrze. Po to by kiedyś,  w ostatnim dniu, nie bać się i nie żałować, że „wszystko przecież mogło być inaczej..”

I tego olśnienia Wam życzę na 21.12.12.



więcej: Salon24 Latte24



Transmisja live slooh.com

Widoki z różnych miejsc na świecie earthcam.com (wystarczy wybrać miejsce i patrzeć)







.

Historia o życiu humanity cz.2



Tak pojawiła się new awareness..



Choć każdy szukał do niej innej drogi..



Cud istnienia okazał się być zbyt piękny by..


Ktokolwiek chciał go niszczyć mimo tego, że i tacy się zdarzali..



Ale niezależnie od tego,
 jak długo będzie się toczyć walka pomiędzy dobrem a złem, 
świadomością i nieświadomością..

Nadejdzie taki moment, który zawsze nadchodzi, 
nie zważając na dylematy istnienia humanity..


I to na pewno będzie dziełem przypadku, ale..

Zawsze coś spadało i kończyło życie jednego,

 by dać szansę drugiemu..



Bo tak jest stworzony świat, 

że w dniu naszych urodzin wraz z nami

 w drogę wyrusza nasza śmierć..



Więc kiedyś coś spadnie i zmieni nasz świat nie do poznania..




I zaczniemy wszystko od początku..



Pamiętając (albo i nie)

 że natura rządzi się swoimi prawami i daje nam czas,

 który powinniśmy wykorzystać dla nas jak najlepiej :)





THE END



(Dla tych którzy czytają od końca,
tutaj jest część 1 :)




.
.

Historia o życiu humanity cz.1



Dawno temu był sobie człowiek...


Który ewoluował w kierunku doskonałości...


Pojawił się nawet ktoś, kto rozwiązał zagadkę istnienia.. 


Ale była ona zbyt skomplikowana i czasami nie pasowała.. 



Pojawiły się pierwsze dylematy.. 





I pierwsze dyskusje.. 



I nic już nie było takie samo.. 



Świat był zbyt piękny by można było zrzucić jego powstanie na karb przypadku.. 




Pojawiły wielkie znaki zapytania..



I burzliwe docieranie poglądów..



Ale życie toczyło się dalej, ciekawość otwierała drzwi do poznania.. 


I tak naprawdę niewielu już chciało tak burzliwie dyskutować.. 

Humanity rozpoczęła poszukiwania w głąb siebie by znaleźć odpowiedzi.. 



Powoli zaczynała pojmować wszechobecną współzależność wszystkiego..



I zrozumiała swoją odpowiedzialność za wszystko.. 



Koniec części 1 

(Część 2 - kliknij tutaj)





..
.
.
.