Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matrix. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matrix. Pokaż wszystkie posty

Świat, którego nie ma..



Odbija się codziennie od wszystkiego co mijamy. Od kropli deszczu rozbijającej się o ziemie, rosy zastygłej na liściu, od płatków śniegu opadających na pajęczyny. W krótkim ułamku czasu tego istnienia możemy zobaczyć nasze odbicie, przy odrobinie wyobraźni możemy zobaczyć naszą rzeczywistość.. bardziej tajemniczą, bardziej czystą, bardziej klarowną.

 


Ten piękny świat mijamy obojętnie. Może nawet nie wiemy o jego istnieniu? Wkurzamy się na kałużę, która zagrodziła nam drogę, irytujemy na mżawkę, która wykańcza naszą fryzurę czy też śnieg, który wydłuża czas dojazdu do celu..

Dopiero gdy dopadnie nas dłuższe zamyślenie, które kieruje nasz wzrok w jakiś niewidoczny punkt, zaczynamy po chwili dostrzegać coś, co wzbudza zainteresowanie. Podchodzimy bliżej i widzimy kolorowy zarys czegoś, co zamknęło się na czubku liścia.

Bierzemy aparat do ręki i naszym oczom ukazuje się zupełnie nowy świat. Świat tak piękny, że zapiera dech. Świat tak stabilny, że trudno uwierzyć iż możemy go zdmuchnąć jak płomyk. A jednak w swojej małej skali wydaje się być tak samo dobrze zorganizowany, dopasowany i trwały tak, jak i w nasz świat.

 

Czy w tym mikro-zwierciadle także toczy się życie? Czy może nasz świat jest odbiciem większej całości, o której istnieniu nie mamy pojęcia?

Wszystko jest ze sobą połączone. Mikro jest lustrzanym odbiciem relacji zachodzących w skali makro. I na odwrót: każde zdarzenie w skali makro ma swój odpowiednik w skali mikro.

Sieć wzajemnych powiązań, sieć mniejszych i większych universów. Zawsze takich samych. W tym strumieniu, gdzieś na linii zdarzeń znajdujemy się my ze swoim własnym światem, ale stworzonym na wzór i podobieństwo całego Wszechświata.

I jakkolwiek na to nie spojrzymy i tak jesteśmy w jego centrum, jak niezbędne ogniwo do utrzymania równowagi w tej nieskończonej przestrzeni.    

        


Więcej --->> Salon24     lub więcej zdjęć macrofotografii --->> Flickr 





.




.

Illusion


Naukowcy mówią, że jesteśmy w stanie zobaczyć tylko to co nasz mózg może sobie wyobrazić. Że zasięg naszego widzenia ograniczony jest tylko do wyciągniętej ręki, a cała reszta  dopisana jest  przez  nasz umysł. Mówią, że nasz umysł nie jest naszym umysłem tylko wypadkową wszystkich umysłów, które stają się doświadczeniem naszego życia.
Sporo w tym prawdy.

Nasz umysł jest kreatorem wielu zdarzeń, które potrafią zmącić nasze życie mimo tego, że wydarzeń tych nigdy nie było. Wydaje nam się, że jesteśmy niezależni, samodzielnie myślący i sami kierujemy swoim życiem, ale tak naprawdę cały świat zewnętrzny determinuje nasze myślenie i zachowanie. Mózg zaś tworzy obraz tego świata. Obraz, w który wierzymy i według którego porządkujemy swoje życie.

Czasami okazuje się, że żyjemy w innym świecie – zamkniętym, hermetycznym z wymalowanymi przez nas barwami. Żyjemy na pozór, nie wiedząc, który ze światów jest prawdziwy. Czy ten, który widzimy naszymi oczami, i który umysł interpretuje po swojemu czy też ten drugi, który możemy poznać tylko wtedy gdy oczy zamkniemy… i możemy stworzyć rzeczywistość jakiej nigdy nie znajdziemy na ziemi.

W takiej sytuacji kreujemy nowe wydarzenia, które się rozgrywają poza naszym fizycznym jestestwem. Dajemy początek innemu życiu i innym scenariuszom… Czy toczy się ono dalej jak fala, która dostała swoją szansę i pędzi niezatrzymywana przez nikogo? Czy daje początek wydarzeniom, o których nawet nie będziemy wiedzieli?

Wewnętrzna nieskończoność.

Wyglądająca tak jak ślepe, bezchmurne niebo - nieruchoma masa, która ma nieskończoną wielkość gdzieś na górze, ale która zamyka się niebieską granicą naszego wzroku. I tyle tylko możemy dostrzec.

Tak samo możemy postrzegać nasz wewnętrzny wszechświat. Zamknięty w stu osiemdziesięciu centymetrach wzrostu, a w środku wypełniony zapadającą się nieskończonością. Bez granic, bez dna, z niepoliczalnymi możliwościami naszego umysłu i naszej wyobraźni.

Jak daleko możemy dojść w tej wewnętrznej wędrówce? 

Jesteśmy kreatorami sytuacji tworzonych w naszym umyśle. Jesteśmy Bogami, którzy tworzą osobne światy - lepsze albo gorsze. Dajemy początek innym życiom, innym sytuacjom, w których będziemy brać udział albo będą one udziałem innych wymyślonych przez nas postaci. Każda myśl skierowana pod adresem jakiejś osoby staje się początkiem jej istnienia w innym wymiarze. A zarazem ciężarem naszego istnienia wraz z całym bagażem możliwych konsekwencji, za które przyjdzie nam zapłacić…

Wszechświat jest w nas.

Jest tym co tworzymy każdego dnia w swojej wyobraźni. Jest naszą alternatywą. Naszą przyszłością w momencie odejścia. Świat tworzony w umyśle nigdy nie umiera, ponieważ każde nowe zdarzenie staje się początkiem tworzenia kolejnego. I ten świat stanie dla nas otworem gdy nie będziemy musieli stać już okrakiem między tu i tam, między półsnem a półwybudzeniem…

Nasz własny Matrix.

Czy może jesteśmy także elementem cudzego Matrixu?

Wciągnięci do czyjegoś wewnętrznego świata, będący cudzym graczem. Jak pionek wrzucony w wymyślone przez kogoś zdarzenia, a jednocześnie główny rozgrywający na swoim poziomie- niczym stwórca. Wszak słyszymy, że jesteśmy częścią wszechświata. Słyszymy też, że jesteśmy kreatorami swoich światów.
Czy my tak naprawdę istniejemy?

Czy jesteśmy tylko kopią innych kopii?







.

.
.
.